Zaprezentowane w ostatnich tygodniach podczas prac Parlamentarnego Zespołu ds. Regulacji Rynku Aptecznego i Produktów Leczniczych pomysły na reformę polskiego rynku aptek bazują na doświadczeniach dwóch krajów, które radykalnie przebudowały swój rynek w ostatnich latach: Włoch i Węgier. Propozycje prezentowane przez środowiska pracodawców bazują na reformie włoskiego rynku aptecznego w roku 2017, które poszły w stronę deregulacji i praw pacjentów, zaprezentowane przez Naczelną Izbę Aptekarką opierają się na doświadczeniach reformy przeprowadzonej na Węgrzech w 2010 r., która polegała na wywłaszczeniach. Jakie są skutki obu rozwiązań?
Włochy
-
Zniesiono obowiązujące od dziesięcioleci ograniczenie właścicielskie w postaci Apteki dla Aptekarza. Każdy może kupić aptekę.
-
Reforma dopuściła możliwość tworzenia sieci aptek, nie ma ograniczenia posiadania maks. 4 aptek.
-
Żaden podmiot nie może kontrolować, bezpośrednio lub pośrednio, więcej niż 20% aptek istniejących w regionie lub prowincji autonomicznej.
-
Obowiązuje kryterium geograficzne (200 m między placówkami).
-
Obowiązuje kryterium demograficzne (1 apteka / 3300 mieszkańców).
Skutki włoskiej reformy:
-
Zahamowanie spadku liczby aptek, w niektórych prowincjach nastąpił wzrost. Na początku 2025 r. we Włoszech działało ponad 19 997 aptek, co stanowi wzrost o 5,4% w porównaniu z 2017 r., kiedy to zliberalizowano rynek.
-
Reforma uchroniła od zamknięcia 3-4 tys. aptek, które były w trudnej sytuacji finansowej, co pozwoliło prywatnym farmaceutom na wyjście z biznesu, a nowym operatorom detalicznym na utrzymanie wysokiego poziomu dostępności i usług dla pacjentów w danym regionie.
-
Konsolidacja przebiega stabilnie, w kontrolowanym tempie. Po prawie 10 latach od liberalizacji rynku właścicieli zmieniło ok. 5% aptek.
-
Włosi wydają mniej na leki niż mieszkańcy innych dużych krajów Europy Zachodniej. Wzmocnienie roli aptek w systemie dystrybucji napędza wzrost udziału leków generycznych, a konkurencja cenowa i jakościowa działa na korzyść pacjentów/klientów oraz płatnika.
-
Dynamicznie rozwijają się usługi opieki farmaceutycznej.
-
Zewnętrzne inwestycje zwiększyły wartość aptek. Wpływ na to miało utrzymanie ograniczeń demograficzno-geograficznych przy zniesieniu AdA – liczba aptek w kraju jest stała, a liczba potencjalnych nabywców wzrosła. Kupują oni istniejące apteki, bo nowych nie ma gdzie otwierać. Średnia centa transakcyjna to 2– 3 mln euro per apteka.
Węgry
-
Wprowadzono zasadę Apteki dla Aptekarza. W nowym stanie prawnym właścicielem apteki może być farmaceuta lub spółka z większościowym udziałem farmaceuty/farmaceutów.
-
Wywłaszczono dotychczasowych właścicieli – niefarmaceutów. Udział farmaceutów w spółkach prowadzących apteki musiał osiągnąć poziom przekraczający 25 % udziałów w aptece do końca 2014 r., a po roku 2017 – co najmniej udział większościowy.
-
Brak osiągnięcia powyższych progów w określonym czasie skutkował utratą koncesji dla dotychczasowych właścicieli. W efekcie tego mechanizmu przymuszeni właściciele odstępowali pakiety kontrolne farmaceutom za ułamek wartości.
-
W roku 2011 wprowadzono również ograniczenie liczby aptek, które może posiadać (w całości lub poprzez większościowy udział w spółce) jeden podmiot, do czterech.
-
Wprowadzono bezwzględnie obowiązywanie limitów demograficznych i geograficznych. Inne reguły obowiązują przy tym w stosunku do pierwszej apteki na danym terenie, a inne w odniesieniu do kolejnych aptek. W stosunku do pierwszej apteki niezbędne jest spełnienie kryterium demograficznego co najmniej 4500 mieszkańców stale zamieszkałych na danym terenie. W stosunku do kolejnych aptek obowiązują następujące kryteria geograficzne i demograficzne:
-
dla obszarów i miejscowości do 50 000 mieszkańców minimalna odległość od już istniejącej apteki wynosi 250 m (liczone jako najkrótsza droga pieszego), zaś minimalna liczba ludności przypadająca na aptekę wynosi 4500 mieszkańców;
-
dla miast powyżej 50 000 mieszkańców kryterium geograficzne to 300 m, a demograficzne to 4000 mieszkańców.
Skutki węgierskiej reformy:
Kancelaria Zgromadzenia Narodowego Węgier przygotowała ocenę funkcjonowania reformy po niemal 4 latach od jej wprowadzenia (za okres od 2011 r. do 1 lipca 2014 r.). Wynika z niej, że:
-
Liczba aptek spadła. W 2010 r. istniało 2470 aptek, w 2014 r. – 2329. I spada do dziś. W 2024 r. na Węgrzech działało 2246 aptek.
-
Liczna nowych zezwoleń jest minimalna – kilka rocznie. Przedstawione w sprawozdaniu statystyczne dane dotyczące znikomej liczby wydanych nowych zezwoleń wskazują przy tym, że w wyniku reform nie dochodzi do „bardziej równomiernego” zlokalizowania aptek w skali kraju i zwiększenia dostępności do aptek dla pacjentów na mniej zaludnionych obszarach wiejskich.
-
Chcąc zapobiec spadkowi liczby aptek, wprowadzono możliwość posiadanie apteki filiajnej przez aptekarza, ze zdalnym nadzorem farmaceuty. To jednak nie odwróciło spadku dostępności do aptek.
-
Węgry należą do krajów o wysokich cenach leków i niskiej liczbie usług dla pacjentów.
Potrzeba reformy polskiego rynku aptek jest oczywista – stworzyliśmy najbardziej przeregulowany rynek w Europie, gdzie liczba aptek spada, a zastosowane regulacje okazały się niegodne z polską konstytucją (wyrok TK z 2024 r.) i zostały zaskarżone do sądu, Komisji Europejskiej i Trybunału Arbitrażowego. Naprawiając rynek, politycy muszą zdecydować się, czy chcą iść drogą włoską, czy węgierską